niedziela, 7 lipca 2019

#364 Kartka ślubna

Dawno u mnie kartek nie było, prawda?

No więc dziś chciałam Wam pokazać kartkę ślubną. W kolorach mało typowo ślubnych. Z dodatkiem taśm washii też być może nietypowych.
Ale za to z przeuroczym stempelkiem, który jest obecnie w moim top 5 stempelków ślubnych ;)








No a teraz pytanie mam.
Co chcielibyście częściej widzieć na blogu?
Art journale, scrapy, kartki, bazgrołki, czy jeszcze coś innego? Tylko szczerze, bo w sumie nie wiem, co publikować.

Ukochy!
M.


środa, 26 czerwca 2019

#363 Art journal Shadow

Często przy robieniu lub wymyślaniu projektów, najpierw szukam kolorów. Rzadko po prostu biorę przypadkowe rzeczy z pudła. Raczej mam już choćby kolorystyczną wizję.

Przy ostatnim projekcie z zielonym i szarym, już mi zaświtała myśl, że następny będzie różowy i szary. Tego GOscrap ma całkiem dużo :)
A potem pomyślałam, że tym razem nie chcę zdjęcia, chcę tylko tekst.

I z tym bywa też różnie, bo nie od razu pojawiają się słowa, które chcę zawrzeć we wpisie. Czasem nie współgrają z kolorami albo z projektem.

Tym razem po prostu posłuchałam piosenki, która mi grała.
Posłuchajcie i Wy --> KLIK








Trzymajcie się dobrze w te pogody :)
Ukochy!

M.



piątek, 7 czerwca 2019

wtorek, 28 maja 2019

#360 Pocket Letter, czyli wysyłamy kreatywne listy!

Czym jest pocket letter dowiedziałam się na mojej ulubionej grupie fb ScrapElektrownia. Tores zapytała, czy ktoś byłby zainteresowany taką wymianą i wyjaśniła, czym ta forma jest. W skrócie, to kreatywny list lub liściki, najczęściej wysyłany wśród kart wielkości ATC włożonych w folię z kieszonkami. Kart jest w sumie dziewięć. Ozdobione, by cieszyły oczy. Mogą tworzyć całość, mogą być różne, zależy od pomysłów. By był to tzw. happy mail, czyli przesyłka pełna radości, możemy powkładać na tyły jakieś drobne upominki, np.ozdobny tag, próbki taśm washi, wycinankę, scrapa, kawałek ciekawych papierów czy spinacze. Cokolwiek, co może sprawić przyjemność. W pocket letterze jest też ważne, by było słowo pisane. W końcu, było nie było, jest to forma listu. Można napisać liścik i go ukryć, napisać kilka słów na kartach, na tagu, jakkolwiek.
Kocham listy i idea wydała mi się ciekawa. Szczerze jednak napisałam w grupie, że chętnie zrobię i wyślę, o ile ktoś przyśle mi pustą folię z kieszonkami. Nie mam żadnych tego typu, nie wiem nawet gdzie i pod jaką nazwą szukać, nie robię ani wielu ATC ani project life. 
Jedna osoba się zgodziła, zaproponowała wymianę, a nawet napisała, że chciałaby jakiś rysunek, bo je lubi w moim wykonaniu! Ogromnie połechtała moje ego haha.
Zrobiłam mały przegląd, co Osoba lubi i co może sprawić radość i zaczęła mi się wykrawać wizja.
Po pierwszym entuzjazmie i wstępnym zrobieniu kart metodą monoprintingu trochę utknęłam. Bałam się przykryć piękne wzory i kolory już uzyskane i poczułam, że jestem trochę w kropce, a przecież chciałam na bogato! Nawet rysunki miałam gotowe!
Trochę to trwało. Swój pocket letter od Osoby już otrzymałam i czułam presję czasu. Możecie go obejrzeć tutaj KLIK.
Na szczęście po drodze był szalony twórczy weekend majowo-scrapowy w ScrapElektrowni i troszkę mnie odblokował. 
Dokończyłam swój pocket letter i wysłałam licząc, że trochę wynagrodzi czekanie.

Już dotarł. Więc Wam pokażę :)
Będzie dużo zdjęć, wybaczcie.


Cały wygląda tak:

Z tyłu trzymałam się ulubionego koloru Osoby oraz włożyłam tag-wizytówkę i kilka upominków. Przy okazji wymieniłyśmy się kartami ATC.

Folia się zgrabnie składa i można ją wysłać bez problemu :)

A teraz szczegóły :)







 Jest i list!



Z drobnymi upominkami :)










I upominki pochowane na tyłach kart.  



Robiliście kiedyś coś podobnego?

Ukochy!
M.

PS. Więcej o pocket letterze przeczytacie TUTAJ