Żeby odreagować ograniczenie kolorystyczne ostatniej kartki, wzięłam ultra słoneczne papiery Studia Tekturek, wściekle pomarańczowy kwiat Primy, do tego lekko graficzne wzory dla kontrastu ;) I zaczęłam lepić to razem.
Przyznaję od razu, że to też wyzwanie dla mnie. Próbuję wzorzystych papierów, warstw, kombinacji. Szukam. Nie zawsze idzie po mojemu, ale trzeba się uczyć wciąż i wciąż. :D
W zamyśle miała to być taka "inna" kartka....ślubna :D
Nie wiem jednak, czy tak się stanie.
Póki co jest mocno energetyczna, nasycona kolorami, bardzo słoneczna.
Dla mnie osobiście bardziej wiosenna niż zieloności (zielony uwielbiam, ale tylko w naturze).
Jakieś trzy lata temu zrobiłam sobie wkładkę do kalendarza na marzec. Na pomarańczowo. Wpisałam w niej, że "marzec jest oranżowy", żeby podkreślić nasycenie i soczystość koloru ;)
Wróciły kolory.
I słońce wraca ;)
Żółty jak słońce, żółty jak mlecze i kaczeńce. Żółty to kolor wiosny :D
A mi poprawia humor, po prostu :)
Pozdrawiam!